Obornicki Szlak Zaczarowanych Miejsc logo

Kantor

Przed wielu laty do Obornik sprowadziło się pięć żydowskich rodzin. Stało się to za sprawą króla Kazimierza Wielkiego. Podług starych kronik Żydzi przywędrowali do Obornik z miasta leżącego w niemieckiej krainie Hesja. Miasto nazywało się Berg. Mimo że żydowskie rodziny wywodzące się z Bergu nie były spokrewnione, to w nazwisku każdej z nich znajdowało się słowo „berg”, co po niemiecku należy rozumieć jako górę.

Tak tedy rodzina Beniamina szewca nosiła nazwisko Goldenberg, co oznaczało mniej więcej, że stary Beniamin i jego dziatwa po polsku nazywali się Złotogórscy. Rodzina tkacza Szymona Sternberga dowiedziała się, że w swojej nowej ojczyźnie nosić będzie godność Gwiaździstogórscy. Jakież było zdziwienie członków kupieckiej rodziny Schoenbergów, kiedy Jakub z Obornik, pisarczyk sądu grodzkiego, wpisał ich do rejestru podatkowego pod nazwiskiem Pięknogórscy. Czwarta rodzina Żydów z Bergu wzbudzała swą nazwą rodową nie lada sensację, bo nazywali się Niedrigberg, czyli po polsku

Niskogórscy. I pewnie nie byłoby w tym niczego zaskakującego, gdyby nie to, że każdy mężczyzna, wywodzący się z tej rodziny był na schwał, a według dzisiejszej miary mierzyłby coś ze dwa metry. Piąta rodzina była najliczniejsza i chyba najdziwniejsza. Głową rodu był Abraham, który twierdził, że jego prapradziad Izajasz znał samego Noego i pomagał mu przy budowie arki. Mówił poza tym, że pradziad pradziada Izajasza, niejaki Ezdrasz, był obecny przy stworzeniu świata. Abraham był zdolnym rzemieślnikiem specjalizującym się w wytwarzaniu beczek. Takiego rzemieślnika nazywano bednarzem, a ponieważ od niepamiętnych czasów warzono w Obornikach piwo, spadł Abraham piwowarom obornickim z nieba. I chociaż oborniczanie przy jego opowieściach z niedowierzeniem kręcili głowami, to i tak Abrahama wszyscy lubili. Jego młodszy brat Józef znany był z tego, że czytał księgi i nic innego nie robił całymi dniami. Dla obornickich mieszczan Józef był skończonym leniem.

Dopiero po jakimś czasie okazało się, że Żydzi zwracali się do niego „rabbi”, co w ich języku znaczy „nauczycielu”. To właśnie mistrz Józef tłumaczył swoim żydowskim współbraciom istotę nieskończonej mądrości Tory, czyli pięciu pierwszych ksiąg Biblii, na których opierała się ich religia. Pierwszy syn rabbiego, Nataniel, był bardzo zdolnym cieślą i murarzem. Drugi syn Józefa, Izaak, był najzdolniejszym na świecie żydowskim śpiewakiem. W tradycji żydowskiej takiego śpiewaka nazywano kantorem. Tak się zatem złożyło, że ojciec Izaaka czytał mądre księgi, a syn jego wyśpiewywał do nich piękne komentarze.

Minęło trochę czasu, zanim mieszkańcy Obornik zrozumieli, że czytanie mądrych ksiąg przez Józefa i śpiewanie pięknych religijnych pieśni jest istotą żydowskiego nabożeństwa. Zapomniałem powiedzieć, że rodzina ta nosiła nazwisko Singenberg i nie powinno was zdziwić, że pisarczyk Jakub wpisał je do księgi ławniczej jako Śpiewającagóra.

Pięć żydowskich rodzin bardzo szybko znalazło licznych przyjaciół wśród mieszkańców Obornik. Ich pracowitość i uczciwość były powszechnie znane. Słynny był rabbi Józef, którego oborniczanie nazwali rabinem. Słynny był jego syn Izaak obdarzony

pięknym głosem. No cóż… słynni byli oborniczanie z Bergu. Ich pracowitość zaczęła miastu przynosić pomyślność. Nataniel stawiał zrazu drewniane młyny, domy i kościoły.

W okolicach dzisiejszej ulicy Czarnkowskiej postawił drewnianą synagogę, która w tradycji żydowskiej odgrywała rolę domu modlitwy. Wokół rynku powstawały piękne i przestronne drewniane domy, które stawiano na kamiennych podmurówkach. W miejscu, gdzie spotykają się rzeki Warta i Wełna, zmyślny Nataniel wzniósł drewniany zamek dla samego króla. Jedną z ulic nazwano ulicą Żydowską. Łączyła się ona z ulicą Kantorową, Krótką i Szeroką.

Jedynym czarnym charakterem w tej opowieści był mściwy namiestnik królewski, Wojciech z Rożnowa, który nie przepadał za Żydami. To on między innymi zakazał żydowskiemu kantorowi śpiewać w sobotę i myć się Żydom w łaźni. Jednym słowem, chociaż mieszkali oni już w Obornikach wiele lat, wciąż uważał ich za obcych.

O prężnie rozwijającym się mieście usłyszał pewnego dnia król Kazimierz Wielki, który rezydował na krakowskim wzgórzu Wawel. Dowiedział się od swych urzędników, że mieszczanie i kmiecie oborniccy dobrze gospodarzą, a Żydzi, którym król pozwolił się osiedlić w Obornikach, uczciwie i ciężko pracują w swojej nowej ojczyźnie. Król miał wśród Żydów wielu przyjaciół. Czyż jego skarbnikiem nie był Żyd Szymon z Sandomierza, a jego uroczą przyjaciółką – Żydówka Estera?

Pewnego dnia Kazimierz Wielki postanowił odbyć długą podróż. Odwiedził między innymi Sandomierz, Kalisz, Poznań i Oborniki. W Obornikach zamieszkał w zamku zbudowanym przez Nataniela. Król znany był z zamiłowania do czystości. Z przykrością stwierdził jednak, że królewska łaźnia na obornickim zamku jest tak naprawdę skromnym, glinianym naczyniem wielkości dzbana do wina.

Wezwał więc do siebie budowniczego.

– Natanielu, czyżbyś poskąpił mi kąpieli?

– spytał z wyrzutem.

Na co Nataniel rezolutnie odpowiedział:

– Najjaśniejszy Panie, z woli twego urzędnika zakazano nam kąpieli w łaźni. Czyżby upodobał on sobie brudnych Żydów i brudnego króla?

– Jak to? – zapytał zaskoczony król.

– Nie tylko zakazano nam się myć, ale też śpiewać – mówił niezrażony Nataniel.

Wyraźnie poruszony król wezwał Wojciecha z Rożnowa.

Ten bezczelnie oznajmił władcy, że Żydzi nie muszą się myć, a ich kantor nie musi śpiewać. Nie na żarty rozsierdzony monarcha kazał przywołać kantora Izaaka i poprosił go, aby mu zaśpiewał. Izaak rozpoczął. Było w jego śpiewie coś wyjątkowego i nieuchwytnego. Zauroczony król pozbawił Wojciecha stanowiska, a Żydom pozwolił wybudować kamienną łaźnię, którą Żydzi nazwali mykwą, czyli zbiornikiem wód. Po wielu latach drewniana zabudowa Obornik spłonęła. Za to kamienna mykwa wyśpiewana przez Izaaka stała nadal. Kiedy wreszcie się rozpadła, pozwolono Żydom postawić ceglaną. Stoi ona w mieście do dzisiaj.

How the Jewish Cantor Raised the Walls of the Mikveh

Many years ago, five Jewish families settled in Oborniki. This happened thanks to King Casimir the Great. According to old chronicles, the Jews came to Oborniki from a town in the German region of Hesse. The town was called Berg. Although the Jewish families from Berg were not related, each of their surnames contained the word “berg,” which in German means “mountain.”

Thus, the family of Benjamin the shoemaker bore the name Goldenberg, which roughly meant that old Benjamin and his children would be called in Polish “Złotogórscy,” or “Goldenmountain.” The family of Simon Sternberg, the weaver, learned that in their new homeland they would bear the honorable name “Starrymountain.” How surprised the merchant family of the Schoenbergs was when Jakub of Oborniki, a little clerk of the town court, entered them into the tax register under the name “Fairmountain.” The fourth Jewish family from Berg caused quite a sensation because their family name was Niedrigberg, which in Polish became “Lowmountain.” There would have been nothing surprising about it, had it not been for the fact that every man in that family was remarkably tall and, by today’s standards, would have measured nearly two meters.

The fifth family was the largest and perhaps the strangest. Its head was Abraham, who claimed that his great-great-grandfather Isaiah had known Noah himself and helped him build the ark. He also said that Isaiah’s forefather, a man named Ezra, had been present at the creation of the world. Abraham was a skilled craftsman who specialized in making barrels. Such a craftsman was called a cooper, and since beer had been brewed in Oborniki since time immemorial, Abraham seemed heaven-sent to the town’s brewers. And although the people of Oborniki shook their heads in disbelief at his stories, everyone liked Abraham all the same.

His younger brother Joseph was known for reading books and doing nothing else all day long. To the townspeople of Oborniki, Joseph seemed a complete idler.

Only after some time did it become clear that the Jews addressed him as “rabbi,” which in their language meant “teacher.” It was Master Joseph who explained to his Jewish brethren the essence of the infinite wisdom of the Torah, that is, the first five books of the Bible on which their religion was based. The rabbi’s first son, Nathaniel, was a very talented carpenter and mason. Joseph’s second son, Isaac, was the most gifted Jewish singer in the world. In Jewish tradition such a singer was called a cantor. And so it happened that Isaac’s father read wise books, while his son sang beautiful commentaries to them.

It took some time before the people of Oborniki understood that Joseph’s reading of wise books and the singing of beautiful religious songs were the essence of Jewish worship. I forgot to mention that this family bore the surname Singenberg, and you should not be surprised that the clerk Jakub entered it in the town records as “Singingmountain.”

The five Jewish families very quickly found many friends among the people of Oborniki. Their diligence and honesty were widely known. Rabbi Joseph, whom the townspeople called “the rabbi,” was famous. His son Isaac, gifted with a beautiful voice, was famous as well. Well then… the people from Berg became famous in Oborniki. Their hard work began to bring prosperity to the town. At first Nathaniel built wooden mills, houses, and churches. In the area of what is now Czarnkowska Street, he built a wooden synagogue, which in Jewish tradition served as a house of prayer. Around the market square beautiful and spacious wooden houses arose, built on stone foundations. At the place where the Warta and Wełna rivers meet, clever Nathaniel built a wooden castle for the king himself. One of the streets was named Jewish Street. It connected with Cantor Street, Short Street, and Wide Street.

The only villain in this story was the vengeful royal governor, Wojciech of Rożnowo, who disliked the Jews. Among other things, it was he who forbade the Jewish cantor to sing on Saturday and forbade the Jews to bathe in the bathhouse. In short, although they had lived in Oborniki for many years, he still regarded them as strangers.

One day King Casimir the Great, who resided on Wawel Hill in Kraków, heard about the thriving town. His officials told him that the townspeople and peasants of Oborniki managed their affairs well, and that the Jews whom the king had allowed to settle there worked honestly and hard in their new homeland. The king had many friends among the Jews. Was not his treasurer the Jew Simon of Sandomierz, and his charming friend the Jewish woman Esther?

One day Casimir the Great decided to make a long journey. Among other places, he visited Sandomierz, Kalisz, Poznań, and Oborniki. In Oborniki he stayed in the castle built by Nathaniel. The king was known for his love of cleanliness. To his displeasure, however, he discovered that the royal bath in the castle at Oborniki was in fact only a modest clay vessel the size of a wine jug.

So he summoned the builder.

“Nathaniel, have you begrudged me a bath?” he asked reproachfully.

To this Nathaniel cleverly replied:

“Most Gracious Lord, by the will of your official we have been forbidden to bathe in the bathhouse. Has he taken a liking to dirty Jews and a dirty king?”

“What do you mean?” asked the surprised king.

“Not only have we been forbidden to wash, but also to sing,” Nathaniel said undaunted.

Clearly disturbed, the king summoned Wojciech of Rożnowo.

The man brazenly told the ruler that the Jews did not need to wash, and that their cantor did not need to sing. Seriously angered, the monarch ordered Cantor Isaac to be brought before him and asked him to sing. Isaac began. There was something exceptional and elusive in his singing. Enchanted, the king stripped Wojciech of his office and allowed the Jews to build a stone bathhouse, which they called a mikveh, that is, a gathering place of waters.

Many years later, the wooden buildings of Oborniki burned down. But the stone mikveh, sung into being by Isaac, still stood. And when at last it fell into ruin, the Jews were allowed to build a brick one. It stands in the town to this very day.

Wie der jüdische Kantor die Mauern der Mikwe errichtete

Vor vielen Jahren ließen sich fünf jüdische Familien in Oborniki nieder. Dies geschah dank König Kasimir des Großen. Alten Chroniken zufolge kamen die Juden aus einer Stadt in der deutschen Region Hessen nach Oborniki. Die Stadt hieß Berg. Obwohl die jüdischen Familien aus Berg nicht miteinander verwandt waren, enthielt jeder ihrer Nachnamen das Wort „berg“, was auf Deutsch „Berg“ bedeutet.

So trug die Familie Benjamins, des Schuhmachers, den Namen Goldenberg, was ungefähr bedeutete, dass der alte Benjamin und seine Kinder auf Polnisch „Złotogórscy“, also „Goldberg“, heißen würden. Die Familie des Webers Simon Sternberg erfuhr, dass sie in ihrer neuen Heimat den ehrwürdigen Namen „Sternberg“ tragen würde. Wie groß war die Überraschung der Kaufmannsfamilie Schoenberg, als Jakub aus Oborniki, ein kleiner Schreiber des Stadtgerichts, sie im Steuerregister unter dem Namen „Schönberg“ eintrug. Die vierte jüdische Familie aus Berg erregte mit ihrem Familiennamen einiges Aufsehen, denn sie hieß Niedrigberg. Und daran wäre nichts besonders Verwunderliches gewesen, wenn nicht jeder Mann dieser Familie außergewöhnlich groß gewesen wäre und nach heutigem Maßstab fast zwei Meter gemessen hätte.

Die fünfte Familie war die größte und wohl auch die seltsamste. Ihr Oberhaupt war Abraham, der behauptete, sein Ururgroßvater Jesaja habe Noah persönlich gekannt und ihm beim Bau der Arche geholfen. Außerdem sagte er, der Vorfahr von Jesajas Vorfahren, ein gewisser Esra, sei bei der Erschaffung der Welt anwesend gewesen. Abraham war ein geschickter Handwerker, der sich auf die Herstellung von Fässern spezialisiert hatte. Einen solchen Handwerker nannte man Böttcher, und da in Oborniki seit Menschengedenken Bier gebraut wurde, kam Abraham den Brauern der Stadt wie vom Himmel geschickt. Und obwohl die Einwohner von Oborniki bei seinen Geschichten ungläubig den Kopf schüttelten, mochte ihn doch jeder.

Sein jüngerer Bruder Josef war dafür bekannt, Bücher zu lesen und den ganzen Tag nichts anderes zu tun. Für die Bürger von Oborniki war Josef ein vollkommener Faulenzer.

Erst nach einiger Zeit stellte sich heraus, dass die Juden ihn mit „Rabbi“ anredeten, was in ihrer Sprache „Lehrer“ bedeutete. Meister Josef erklärte seinen jüdischen Glaubensbrüdern das Wesen der unendlichen Weisheit der Tora, also der fünf ersten Bücher der Bibel, auf denen ihre Religion beruhte. Der erste Sohn des Rabbiners, Nataniel, war ein sehr begabter Zimmermann und Maurer. Josefs zweiter Sohn, Isaak, war der begabteste jüdische Sänger der Welt. In der jüdischen Tradition nannte man einen solchen Sänger Kantor. So kam es, dass Isaaks Vater weise Bücher las, während sein Sohn dazu schöne Kommentare sang.

Es dauerte einige Zeit, bis die Einwohner von Oborniki verstanden, dass das Lesen weiser Bücher durch Josef und das Singen schöner religiöser Lieder das Wesen des jüdischen Gottesdienstes war. Ich vergaß zu erwähnen, dass diese Familie den Namen Singenberg trug, und ihr werdet nicht überrascht sein, dass Schreiber Jakub ihn in das Stadtbuch als „Singender Berg“ eintrug.

Die fünf jüdischen Familien fanden sehr schnell viele Freunde unter den Einwohnern von Oborniki. Ihr Fleiß und ihre Ehrlichkeit waren weithin bekannt. Berühmt war Rabbi Josef, den die Einwohner einfach „den Rabbiner“ nannten. Berühmt war auch sein Sohn Isaak, der mit einer schönen Stimme begabt war. Nun ja… berühmt waren die Leute aus Berg in Oborniki. Ihr Fleiß begann der Stadt Wohlstand zu bringen. Zunächst baute Nataniel hölzerne Mühlen, Häuser und Kirchen. In der Gegend der heutigen Czarnkowska-Straße errichtete er eine hölzerne Synagoge, die in der jüdischen Tradition die Rolle eines Gotteshauses spielte. Rund um den Marktplatz entstanden schöne und geräumige Holzhäuser, die auf steinernen Fundamenten gebaut wurden. An der Stelle, an der Warta und Wełna zusammenfließen, errichtete der einfallsreiche Nataniel für den König selbst eine hölzerne Burg. Eine der Straßen wurde Judengasse genannt. Sie verband sich mit der Kantorgasse, der Kurzen Straße und der Breiten Straße.

Die einzige düstere Gestalt in dieser Geschichte war der rachsüchtige königliche Statthalter Wojciech von Rożnowo, der die Juden nicht leiden konnte. Er war es unter anderem, der dem jüdischen Kantor verbot, am Samstag zu singen, und den Juden verbot, im Badehaus zu baden. Mit einem Wort: Obwohl sie schon viele Jahre in Oborniki lebten, betrachtete er sie noch immer als Fremde.

Eines Tages hörte König Kasimir der Große, der auf dem Wawelhügel in Krakau residierte, von der aufblühenden Stadt. Von seinen Beamten erfuhr er, dass die Bürger und Bauern von Oborniki gut wirtschafteten und dass die Juden, denen der König erlaubt hatte, sich in Oborniki niederzulassen, ehrlich und fleißig in ihrer neuen Heimat arbeiteten. Der König hatte unter den Juden viele Freunde. War nicht sein Schatzmeister der Jude Simon aus Sandomierz und seine charmante Freundin die Jüdin Ester?

Eines Tages beschloss Kasimir der Große, eine lange Reise zu unternehmen. Er besuchte unter anderem Sandomierz, Kalisz, Posen und Oborniki. In Oborniki wohnte er in der Burg, die Nataniel gebaut hatte. Der König war für seine Liebe zur Reinlichkeit bekannt. Mit Bedauern stellte er jedoch fest, dass das königliche Bad in der Burg von Oborniki in Wahrheit nur ein bescheidenes Tongefäß von der Größe eines Weinkruges war.

Also ließ er den Baumeister zu sich rufen.

„Nataniel, hast du mir etwa ein Bad missgönnt?“ fragte er vorwurfsvoll.

Darauf antwortete Nataniel schlagfertig:

„Allerdurchlauchtigster Herr, durch den Willen deines Beamten ist uns das Baden im Badehaus verboten worden. Hat er etwa Gefallen an schmutzigen Juden und einem schmutzigen König gefunden?“

„Wie bitte?“ fragte der überraschte König.

„Man hat uns nicht nur das Waschen, sondern auch das Singen verboten“, sagte Nataniel unbeirrt.

Sichtlich bewegt ließ der König Wojciech von Rożnowo rufen.

Dieser erklärte dem Herrscher frech, die Juden müssten sich nicht waschen und ihr Kantor müsse nicht singen. Wirklich zornig befahl der Monarch, den Kantor Isaak vorzuführen, und bat ihn zu singen. Isaak begann. In seinem Gesang lag etwas Außergewöhnliches und Unfassbares. Verzaubert setzte der König Wojciech seines Amtes ab und erlaubte den Juden, ein steinernes Badehaus zu errichten, das die Juden Mikwe nannten, also ein Wasserbecken.

Viele Jahre später brannte die hölzerne Bebauung von Oborniki nieder. Doch die steinerne Mikwe, die Isaak mit seinem Gesang errungen hatte, stand noch immer. Und als sie schließlich zerfiel, erlaubte man den Juden, eine gemauerte aus Ziegeln zu errichten. Sie steht bis heute in der Stadt.

Mykwa, czyli łaźnia żydowska. Żydzi w Obornikach

W Obornikach Żydzi pojawili w XIII w., w okresie zakładania miasta lokacyjnego. O ich znaczeniu ekonomicznym zadecydowali kolejni przybysze, którzy znaleźli się w Wielkopolsce w XIV stuleciu. Fala czternastowiecznego osadnictwa żydowskiego była związana przede wszystkim z ucieczką rodzin żydowskich z terenu Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. W latach 1347–1349 wspólnoty Żydów z Trewiru, Moguncji, Norymbergii i wielu innych miast niemieckich dotknęły pogromy, które zmusiły dziesiątki tysięcy ludzi do ucieczki. Spora grupa Żydów pojawiła się w Wielkopolsce, głównie w Poznaniu, Lesznie, Kaliszu i Ostrowie. Przyjęci zostali także do wspólnot miejskich Koźmina, Rogoźna, Wartosławia, Międzyrzecza, Kościana, Obornik i Wronek. W XV i XVI w. przyczynili się oni do rozwoju Obornik. W dokumentach (zapisach kancelarii wójtowskich i starościńskich) pojawiają się Żydzi jako właściciele domów, działek, pól, browarów i młynów, np. Jakub Bieniasz, browarnik, sukiennik Szyman, żydowska rodzina Muszków. W ciągu trzech stuleci liczba Żydów w Obornikach wzrastała. Kwestionariusz z 1795 r. zawiera nazwiska 234 Żydów zamieszkujących Oborniki i okolice. Spis pruski z 1808 r. odnotowuje 359 Żydów. Dzięki mocnej pozycji ekonomicznej w miejsce starej drewnianej bożnicy wybudowali w XIX w. murowaną. Łaźnię rytualną (mykwę), stojącą do dziś przy ul. Ogrodowej, ok. 1895 r. zamieszkał najpierw rabin, a potem kantor. Budowę nowej mykwy nad Wełną uniemożliwił wybuch I wojny światowej. Po jej zakończeniu spora część Żydów wyjechała do Niemiec. W roku 1921 r. odnotowano w Obornikach 137 obywateli wyznania mojżeszowego. W 1939 r. było ich tylko 90. Na początku II wojny światowej okupacyjne władze niemieckie wysiedliły obornickich Żydów do Generalnego Gubernatorstwa. Prawdopodobnie wszyscy zginęli podczas Holokaustu. Bożnicę nakazano rozebrać, a nagrobki z cmentarza zostały potłuczone i wykorzystane przy pracach budowlanych jako gruz.